Festiwale, Inne

Psy na festiwalach

Chciałam napisać post o miłości do braci mniejszych.
I jej wyrazach, z którymi borykam się od roku. Chodzi mi o psy na festiwalach.
Widziałam tylko w tym roku:
Kilka przegrzanych psów kryjących się pod namiotami wystawców w poszukiwaniu wody. Napoiłam je, ale gdzie właściciele? Przebywały tam same wiele godzin. (i kij z tego ze 1km dalej jest jezioro/rzeka skoro pies jest przebodźcowany, przegrzany i nie ma siły się ruszać, a kilkukrotnie oszołomiony leży w pełnym słońcu ledwie dysząc). Spora część psów jest ras brachycefalicznych, które to już na starcie mają przechlapane z oddychaniem.
Widziałam festiwalowe psy polujące na dzikie młode kaczki i inną zwierzynę.
Widziałam ogromne ilości psów bez opieki wchodzących ze sobą w konflikty. Czasami łączące się w grupy i "polujące" na słabsze osobniki.
Widziałam psa ze świeżo upolowaną świnką morską (kawią domową;) w paszczy. No ten to był wybitnie zdziwiony jak go nakryłam.
Widziałam szczeniaka zostawionego w pełnym upale samotnego uwiązanego pod przyczepą kempingową (i nie było to ani 5 minut ani nawet 2h). A nie odwiedziłam nawet w tym roku żadnego pola namiotowego i kamperowego.
Widziałam zagubione szczenięta, słyszałam o psach potrąconych na parkingu.
Widziałam dużo psów pozostawionych w losowych miejscach bez opieki i dostępu do wody.
Widziałam też osoby (w tym nieletnie) obawiające się tychże wałesających się bez opieki psów. I słusznie, najsłodszemu pimpusiowi w takim chaosie mogą i mają prawo puścić nerwy.
Jestem przeciwna zabieraniu zwierząt na festiwale w 99% przypadków.
Dla psa hałas, setki obcych ludzi, upał i uwiązanie w obcym miejscu to nie jest fajna impreza. Ganianie przez cały dzień po otoczeniu pełnym ludzi, dźwięków, zapachów i innych zwierząt może wyglądać jak fajna zabawa, ale często nią nie jest.
Pozostawianie psów bez nadzoru (szczególnie tych o instynktach łowieckich) w terenie gdzie również występuje dzika zwierzyna jest nieodpowiedzialne.
Wystawianie szczeniąt na taką ilość bodźców i "głasków" dziesiątek ludzi dziennie przez kilka dni po parę godzin dziennie jest okrutne.
Targanie psa z jednego zatłoczonego miejsca w drugie (z wykładu na wykład) nie jest równoważne z odpoczynkiem.
Nie mówię już nawet o niebywałej możliwości wdepnięciu w klocka.
Nie mówię nawet o ryzyku chorób (dużo za małych szczeniąt).
Żeby było jasne kocham psy (jak wszystkie zwierzęta), ciężko mi też powstrzymać się od pogłaskania chętnej na pieszczony mokrej mordki. Ale proszę Was nie zabierajcie swoich zwierząt na takie spędy. A jeśli już z jakiś powodów musicie miejcie proszę na uwadze, że wasza odpowiedzialność za ich dobrostan jest ponad dobrą zabawą, uczestniczeniem w kolejnym warsztacie czy koncercie. A wasze "wibracje" nie staną się lepsze czy tam wyższe od zaniedbania własnego zwierzęcia.
W dobrostanie psa zawiera się dostęp do wody i jedzenia. Bezpieczeństwo ze strony innych zwierząt i ludzi. Ciche, bezpieczne miejsce do odpoczynku czy w ogóle jego możliwość, w cieniu! Możliwość unikania niechcianego dotyku. I wsparcie osoby, którą pies uważa za najbliższą.
Traktujcie swoich pupili mądrą miłością. Proszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *